Dedykacja dla Agnes i Naty - moich pierwszych komentatorek :)
Nastał ranek, spojrzałam w okno które było rozświetlone styczniowym słońcem. Niechętnie wstałam i ubrałam się. Paul jeszcze spał. Poszłam do kuchni zjeść śniadanie. Oczywiste było to, że nie było go z czego zrobić. Zadowoliłam się parówką z lodówki. Nie miałam ochoty przebywać w jednym budynku z... no właśnie z moim narzeczonym.. Wszystko co się teraz dzieje to jakiś zły sen! Zaraz się obudzę i wszystko wróci do normy... jednak nie wróciło. Wzięłam torbę, telefon i wyszłam. Nie wiedziałam dokąd pójść. Karen z pewnością jeszcze śpi. No cóż... nie mam innego wyjścia, idę do niej. Włożyłam słuchawki do uszów, miło było usłyszeć kojący głos Chestera w "Breaking the habit". To jest ta piosenka, która pomaga mi w trudnych chwilach. W pewien sposób utożsamiam się z tym człowiekiem opisanym w tekście który również ma problemy. W ten sposób wiem, że nie jestem sama. W jakimś stopniu rozluźniona obrałam kierunek mieszkania Kar.
- Cześć
- No hej, a Ciebie co tak wcześnie sprowadza w moje progi?
- ...Nie wiem
- Wie wiesz?
- Uhm, nie chciałam być w domu kiedy Paul się obudzi.
- No co jest? Znowu była między wami sprzeczka?
- Powiedzmy...
- Siadaj, rozgość się., po czym sama dosiadła się do mnie. -Co ty masz na policzku?
- Takie MAŁE otarcie
- Skąd to masz? .... Chyba nie usiłujesz mi powiedzieć, że cię uderzył?!
Nie przeczyłam ani nie potwierdzałam
- Nie, nie, nie, nie! To się nie dzieje naprawdę! Wszystkiego się po nim mogłam spodziewać ale nie tego!
-Daj spokój... teraz to nie wiem co mam już robić
- Wiesz, że przemoc w związku powinno się zgłosić na policję
- I jak ty to sobie wyobrażasz? Przecież potem mogę w ogóle nie mieć życia. A poza tym co to da... przecież jest prawnikiem
- No tak... zapomniałam o tym. Nie wiem jak ci pomóc. Może chcesz u mnie przenocować?
- Dzięki za dobre chęci ale myślę, że to pogorszy sprawę.
- Jak uważasz, zawsze możesz przyjść
- W tym całym szaleństwie jest jedna pozytywna wiadomość
- Hm..?
- Zgadnij kogo wczoraj spotkałam
- Nie mam pojęcia, Obamę?
Zaśmiałyśmy się
- Nie, nie Obamę. Poznałam... Chestera Benningtona, powiedziałam z uśmiechem
- Nie gadaj! Ale...ale jak?
- Normalnie, na ulicy. Taka jakaś dziwna sytuacja zaistniała. Potem zaprosił mnie na kawę.
Ona zrobiłam niedowierzającą minę po czym po chwili namysłu dodała
- Wkręcasz mnie....
- Ha, mówię prawdę. Potem nawet poprosił mnie o numer
- Tak od razu? Jejku co wy tam robiliście ;))
- Gadaliśmy! nie wyobrażaj sobie za wiele
- Dobra, dobra... Jestem w ciężkim szoku
- To tak samo jak ja
Jeszcze długo u niej siedziałam. Gadałyśmy, słuchałyśmy muzyki. Jak za dawnych czasów.
Pożegnałam się i wyszłam. Przed jej domem zadzwonił mój telefon
- Słucham
- Cześć to ja Chester
- Cześć
- Nie obudziłem Cię?
- Coś ty... O co chodzi?
- Co byś powiedziała na spotkanie w tym samym miejscu co wczoraj?
- Nie wiem...
- Ale nie chce tego słyszeć. Zobaczysz, nie pożałujesz
- Dobrze. Teraz?
- Tak
- Zaraz będę. Pa
* * *
Chester już na mnie czekał przy tym samych stoliku. Uścisnęliśmy sobie dłonie na przywitanie i usiedliśmy
- Co u Ciebie? zapytał mile
- Wszystko w porządku a u ciebie?
- Też. Mam dla ciebie propozycję i niespodziankę zarazem
- Co knujesz? ,uśmiechnęłam się
- Mówiłaś, że lubisz Linkin Park, prawda?
- No tak...
- W takim razie chciałem żebyś poznała resztę składu
- Naprawdę? Mówisz poważnie?!
- Jak najbardziej
Rzuciłam mu się na szyję tak naprawdę nie zastanawiając się nad tym co robię.
- Chodźmy nie marnujmy czasu
- Przepraszam, że o to pytam. Ile masz lat?
- 25
- Wyglądasz na młodszą
- To chyba dobrze ;)
- Jasne że tak, uśmiechnął się
Po 20-stu minutach byliśmy przed budynkiem ich studia. Weszliśmy do środka, chłopaków nie było.
Wielki sprzęt, kanapa, fotele, mały stolik a nawet lodówka - to znajdowało się w środku. Wszędzie walały się foliowe torebki. Ciągle się uśmiechałam
- Chodź dalej, Chester wskazał palcem na drugie pomieszczenie
- To chyba sen...
Wszyscy się odwrócili w moją stronę
- Chłopaki przedstawiam wam Abigail
- Witaj., powiedzieli wszyscy z uśmiechem. Każdy kulturalnie podszedł i podał mi rękę. Mi to oczywiście nie wystarczyło, musiałam każdego uścisnąć
- Przepraszam nie mogłam się powstrzymać
- Nie przepraszaj, wszystko rozumiemy, Mike rzucił od siebie
- Pewnie nie zdajecie sobie sprawy ale spełniło się moje marzenie
- Miło nam to słyszeć, po to jesteśmy., powiedział David
- Podziękuj Chesterowi, to jego pomysł, Brad się wtrącił
- Wieeem, dzięki Chazzy
- Chyba nie każdą poznaną fankę od razu zapraszasz do studia i przedstawiasz reszcie?
- Oczywiście, że nie. Ty jesteś wyjątkiem. Chciałem ci po prostu podziękować. Pomyślałem, że takie wyjście z sytuacji będzie najlepsze
- No i dobrze myślałeś, uśmiechnęłam się
Chłopaki byli naprawdę dla mnie mili. Zdradzili mi parę ciekawostek o nowej płycie ale nasze rozmowy nie skupiały się tylko na tym temacie. Byli również ciekawi mojego życia. Spojrzałam na zegarek, było już późno.
- Przepraszam, że przerywam ale niestety muszę uciekać
- Rzeczywiście jest późno, Heidi mnie zabije! Cześć wszystkim! Joe wybiegając jeszcze zdążył się pożegnać
- To.. do następnego spotkania, mam nadzieję., uśmiechnęłam się
- Zaczekaj chwilę, ja taż idę to po drodze cię odprowadzę., zaoferował się Rob
- Byłoby miło., Rob zebrał rzeczy i wyszliśmy
- Noo Chester muszę powiedzieć że masz nosa!
- O co ci chodzi Mike?
- Nie udawaj głupka!
- Przecież ma narzeczonego... sam słyszałeś
- Nie łam się, zawsze jest szansa na przyjaźń
- No jest. Dobra spadam. Cześć chłopaki!
- Ale co już uciekasz?
- A co ty chcesz jeszcze robić o tej porze?
- Może jakaś mała imprezka? wyszczerzył się
- Ja dziś odpadam, masz Brada i Phoenixa. Miłej zabawy! Do jutra.
_________________________________________________________________________________
Jak zwykle klapa ale tego już nie zmienie, nie mam głowy do dobrych opowiadań. Duużo dialogów mało opisu - właśnie tak piszę. Pewnie nie lubicie tego stylu pisania, postaram się to zmienić :)
Przepraszam za ewentualne błędy stylistyczne, które pewnie są. Do następnego :)
Fajne :-). Czekam na kolejny =)
OdpowiedzUsuńZabieram się za next :)
OdpowiedzUsuń