- Witaj Paul, powiedziałam spokojnie
- Tym razem gdzie byłaś?! Hę? Może po raz kolejny mi powiesz, że u swojej przyjaciółeczki?!
- Nie mów o niej w ten sposób!
- Odpowiedz!
- A ty znowu swoje! Twoje zachowanie doprowadza mnie do szału! Nawet do domu wracać mi się nie chce..
- Moje zachowanie doprowadza cię do szału? Moje?! Nie było cię prawie 5 godzin, wydzwaniam do ciebie a tu poczta się wp*****la!
- Jak to? sprawdzam telefon, który okazje się być wyłączony. No pięknie bateria padła a on teraz ma pretekst żeby się na mnie wyżywać.
- Przepraszam cię, nie widziałam, że komórka mi się rozładowała...
- Nie wiedziałaś, jasne... 5 godzin!
- No i co z tego?
Zbliżył się do mnie wyraźnie zdenerwowany
- Myślisz, że będę siedziała tylko przy tobie? Że nigdzie nie wyjdę bo ty tak chcesz?... To się grubo mylisz!
Próbowałam go wyminąć ale on złapał mnie mocno za rękę, szarpnął i przyciągnął do siebie. Od razu pożałowałam tego co powiedziałam.
- Słuchaj... jesteś moją dziewczyną i mieszkasz pod moim dachem więc będziesz robić to co ja chce!
- Ałł.. puszczaj, to boli...
- Bo ma boleć, może w końcu zrozumiesz swoje błędy
Gadał zdenerwowany przez zęby a ja stałam osłupiała nie mogąc wyrwać się z jego uścisku
- Jesteś chory... powinieneś się leczyć
Uderzył mnie w twarz. Prawie upadłam. Złapałam się za odrętwiały policzek
- Milcz suko! wrzasnął
Pojedyncze łzy spłynęły mi po twarzy. Próbowałam przedostać się do drzwi. Złapał mnie i przycisnął do nich
- Nigdzie nie pójdziesz
- Zostaw mnie, zaczęłam się z nim szarpać
Po tych słowach zamknął mi usta głębokim pocałunkiem i zaciągnął do sypialni
- Puszczaj!!!
On bez słowa pchnął mnie na łóżko i zaczął zdzierać ze mnie ubrania.
- Proszę zostaw mnie w spokoju! Co w ciebie wstąpiło do cholery?!
Nawet nie zdejmując z siebie spodni bezlitośnie wszedł we mnie. Cicho jęknęłam. Już nawet nie starałam się wyrywać a co gorsza krzyczeć, po prostu czekałam aż on zrobi swoje. Przygniatał mnie swoim mokrym i gorącym ciałem, że z trudem mogłam oddychać. Czułam na swojej szyi jego oddech bardzo szybki i niejednostajny. Miałam ochotę krzyczeć ale tego nie zrobiłam być może dlatego, że bałam się jego reakcji. Jego ruchy były coraz bardziej mocniejsze i agresywniejsze. Oboje zaczęliśmy wydawać ciche i niekontrolowane dźwięki. W końcu przestał, popatrzył na mnie po czym namiętnie mnie pocałował ja niechętnie to odwzajemniłam. Sam pocałunek trwał dłuższą chwilę. Szczerze nie wiedziałam czego się spodziewać po tym co się stało. Bałam się go. On być może sam zaskoczony swoim zachowaniem zsunął się ze mnie, wstał, wziął koszulkę i po prostu wyszedł. Ja leżałam naga i odrętwiała, powoli przyswajałam sobie tą paskudną myśl która latała mi wciąż w głowie. Ten jego wyraz twarzy. Gdzie się podział mój kochany Paul, w którym się zakochałam... czuły, zabawny, opiekuńczy. Emocje wzięły górę. Łzy spływały mi po policzkach jedna po drugiej aż do uszów. Wtuliłam głowę w poduszkę chcąc odciąć się od problemów...
__________________________________________________________________________
Jest i 3 rozdział 18+ :D W sumie nic poza TYM nie dzieje się w tym rozdziale ale mam nadzieję, że Wam się podoba :) Myślę, że będę dodawać wpisy co tydzień bo częściej nie dam rady z powodu braku czasu.I błagam... KOMENTUJCIE! :)
Pozdrawiam w rytmach nowej nutki :D

Wow um wow. Paul to chuj. Biedna Abby. Mam na myśli wow. Zrobiłaś ze mnie emocjonalną papkę. Gdzie był Chazzy? Powinien wskoczyć przez okno z peleryną z ręcznika i maską z opaski do spania, wziąźć Abby na ręce i odjechać na różowym jednorożcu w stronę zachodzącego słońca XD. A tak na serio to czekam na kolejną część :* /Nata
OdpowiedzUsuńO rajusiu, boskie!! To jest genialne! Nie za krótkie, nie za długie lecz w sam raz! Czekam na kolejny, pełen emocji roział :-)
OdpowiedzUsuńBiedna Abby :c
OdpowiedzUsuń